piątek, 1 stycznia 2016

Trasa


Nie mam ambicji nikogo uczyć biegania. Jestem Amatorem, właśnie przez duże A i popełniam masę błędów, po części świadomie. Dieta, różnorodność treningów, inne aktywności- to te elementy do których praktycznie się nie stosuję. I dlatego nie mam prawa nikogo pouczać. Mogę jedynie dzielić się własnymi doświadczeniami i przemyśleniami. Nawet jeżeli nikt z tego nie skorzysta to zachowam wspomnienia na czasy z balkonikiem.
Na początek trasa. Lubię znać jej przebieg, zwizualizować sobie poszczególne fragmenty, oswoić z górkami. Czasami te ostatnie potrafią zaskoczyć bo ścieżka, którą chodzimy na co dzień może stać się Kilimandżaro gdy pod nią podbiegamy, szczególnie pod koniec treningu.
Przy dłuższych biegach lubię podzielić sobie miasto na części i każdą z nich "odhaczać" w miarę kolejnych kilometrów. Ostatnio zaczęłam biegać bez okularów. Nie jestem ślepa jak kret jednak wieczorem słabo oświetlone ulice mogą stwarzać zagrożenie. Przekonałam się o tym w zeszłym tygodniu nie zauważywszy krawężnika. Trafił mi się więc bieg z przeszkodami lub "rzut na glebę" w połowie trasy. Są jeszcze wybrzuszenia chodnika, luzem leżące kamienie itp. Dobrze więc znać wcześniej ścieżki, po których, szczególnie po ciemku, będzie biegać.
Czy muszę pisać o odblaskach?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz